Nie ! To nie jest kolejny blog o tym jak cudownie jest być fit dzięki kawałku marchewki.
Nie przesadzę, gdy powiem, że mój mózg dzisiejszego poranka podczas oglądania jednego z programów krzyknął "eureka" !!!
Dlaczego tak się stało ? Otóż. Już od jakiegoś czasu w naszym show biznesie pojawiło się kilka osób, które chcą nakłonić otyłe osoby do ćwiczeń oraz zmiany swojego stylu bycia po to, aby poczuły się lepiej we własnej skórze. Nic do tego nie mam - super ! Przecież wiele z nas chce posiadać wysportowaną sylwetkę niczym Pamela Andersen ze "Słonecznego patrolu". Nie trzeba daleko szukać: która z nas nie ma w swojej biblioteczce książki Ewy Chodakowskiej ? Jej ćwiczenia zawładnęły niemal całą Polską ! Konrad Gaca również narobił niemałego "bałaganu", a teraz na topie są siostry. No i tutaj zrodził się mój wspaniałomyślny pomysł. Tak to właśnie siostry sprawiły, że postanowiłam założyć bloga. Przyglądając się właśnie tym osobą co możemy zauważyć ? Nie wiecie ? no przecież to proste ! Nie licząc Konrada zapytam wprost: Czy oni kiedykolwiek w swoim życiu ważyli więcej niż 55 kg ?! Cudowne jest propagowanie zdrowego stylu życia... gdy ma się taką sylwetkę ! Te wszystkie ćwiczenia, ich fotografie tak cudownie wyglądają i wszystko wykonują z łatwością... Idąc dalej.. Gdy ma się taką figurę o odchudzaniu można tak pięknie mówić niczym Romeo wyznający Julii Miłość. A dlaczego to wszystko jest takie łatwe, proste i przyjemne ? Bo tak na prawdę nigdy w życiu nie stoczyły tej walki, którą toczymy my! Nie te mające 50, 55, a nawet 65 kg, ale te, które marzą chociażby o tej 70... tak właśnie to chcę wam powiedzieć - mam nadwagę i ponad stówę w pasie i chcę to zrobić ! Chcę pozbyć się tego nadmiaru, który w bardzo prosty i szybki sposób wpadł we mnie niczym śliwka w kompot.
Oto moja historia
Nigdy nie byłam gruba! Pewnie nie takiego wstępu się spodziewaliście, ale tak - to racja. Kochałam lekcje wychowania fizycznego, a po powrocie ze szkoły biegłam na podwórko i wracałam o magicznej 22:00, która była wyznacznikiem końca zabaw. Tak więc skoro byłam "fit" i ciągle w ruchu to jak to się stało? Wy wiecie jak... szybko ! niezauważalnie ! Pytacie więc: to co tak z dnia na dzień obudziłam się gruba ?! TAK! W moim mniemaniu właśnie tak się stało! A teraz do rzeczy. Jakieś 6 lat temu, gdy miałam 19 lat amorek postanowił umieścić swoją strzałę w mym sercu - gdybym wiedziała to co wiem dzisiaj pierwsza ustrzeliłabym chama !!! Rozpoczęłam wtedy długi związek.. Na początku wszystko było w normie, nic się nie zmieniło ale po kilku tygodniach... Która z was nie spędzała "romantycznych" wieczorów z partnerem przy lampce wina, czekoladzie, może kolorowej oranżadzie czy chipsach, bądź górze kanapek? Tak, tak oczywiście przy jakimś super filmie w objęciach ukochanego... Jeden wieczór, drugi, trzeci, trzynasty ect. Zamiast wieczornych spacerów był wieczorny film na kanapie. Na początku nic się nie działo, a gdy Mama mówiła: "Ewelina tyjesz, ogranicz się" mówiłam eee... to mi nie grozi przesadzasz, przecież zawsze byłam szczupła. Miesiąc, potem kolejny i jeszcze następny aż jak wcześniej wspomniałam pewnego pięknego dnia obudziłam się o 25 kg cięższa ! Koszmar !!! Zaczął się wtedy płacz i panika oraz pytanie, którego do dziś nie zapomnę " jak to się stało? kiedy?!" I w ten cudowny sposób musiałam zaprzyjaźnić się z moją nową "ja". Nie, nie zrobiłam tego. W zamian za to powtarzałam sobie "jak szybko przytyłaś, tak szybko schudniesz". Bieganie już nie było takie lekkie i przyjemne jak kiedyś. Ból całego ciała był okropny! Diety cud, które znam na pamięć oraz większość marek tabletek na odchudzanie również nie były panaceum na moje nieszczęście... Tak więc pytam Cię Ewo czy wiesz jak to jest mieć chociażby te 85 kg 168 wzrostu, problem z oddychaniem, obwisły brzuch, pomarszczone nogi od cellulitu oraz wielki obijający się tyłek?! Dlaczego nikt nie ogląda właśnie takich ćwiczących osób, które chcą prowadzić zdrowy tryb życia tylko piękne wysportowane i umięśnione ciała, które nigdy nie musiały stoczyć walki z nadwagą... Które pewnie nigdy nie płakały widząc tabliczkę czekolady, którą bardzo chce się zjeść lecz nie może bo kolejne kilogramy będą przybywać niczym pen-dolino... Inni mówią "chciałaś to masz sama to sobie zrobiłaś to dlaczego beczysz" tak stało się ale przecież nie ma ludzi doskonałych i chcę naprawić swój błąd...
Do rzeczy...
Tak więc, do sedna sprawy. Mój blog będzie ukazywał moje "zmagania" z moją przyjaciółką, której nienawidzę i chcę się jej pozbyć raz na zawsze ! tak to jest nadwaga! Nie będą to kolorowe zdjęcia pięknej kobiety z wyrzeźbionym ciałem, więc jeśli tego się spodziewałeś to możesz właśnie teraz opuścić tego bloga i nigdy tu nie wchodzić, gdyż tu będzie pot, łzy "pofałdowane" nogi i nieładnie wyglądający brzuch, który z czasem mam nadzieję, że zmieni się na lepsze. Przez tyle lat mi się nie udało więc dlaczego teraz miałoby mi się udać ?? Dobre pytanie. Moją motywacją jest właśnie ten blog i Wy.. Osoby, które mają ten sam problem co ja i chcą dokonać tego co ja... Nie mówię, że będzie łatwo i szybko... Bo szybko się nie da.. tak, też nad tym ubolewam lecz niestety efekt jojo również był mym kumplem...
Masz nadwagę?, jesteś otyła/ otyły?, wydałaś/eś fortunę na wszechmocne tabletki odchudzające czy inne specyfiki, które miały zdziałać cuda? Stosowałaś/eś diety, które też nie szczędziły portfela? Tak ja też to przeszłam i chcę z tym walczyć!
Nie stać mnie na drogie jedzenie. Jestem jedynie absolwentką studiów wyższych ahh.. jak to dumnie brzmi pedagog mgr Ewelina tylko, że dalej nie jest tak kolorowo... Życie nie jest usłane różami... tak pracuję w sklepie netto na kasie... moje marzenie o byciu pedagogiem legło... no ale takie są realia... Jak już wspomniałam jestem po studiach, wynajmuję kawalerkę, z narzeczonym, mamy kilka kredytów jeszcze więcej opłat a ja mówię "dzień dobry i zapraszam ponownie" jedynie 4h dziennie a moja pensja nie starcza nawet na wynajem... Do czego dążę... nie będę ukazywała super diet i przepisów, ani też odmierzała na wadze 100g chudego mięsa.. Będę robiła coś z niczego lub coś co Ty i ja mamy w danej chwili na obiad czy po prostu w lodówce. Nie muszą to być rzeczy "fit". Więc czy jesteś otyłą nastolatką, której gotuje mama i nie masz większego wpływu na to co "dziś na obiad" oraz kasy by robić osobno sobie jedzenie czy "biednym" studentem lub studentem po studiach jak ja lecz nadal biednym, a może matką ? przyszłą żoną? lub kochanką to może spodoba Ci się moja walka z tym co jest z nami jak w moim przypadku od niedawna a może i przez całe życie ? Z tym nadmiarem tłuszczu, który w lato topi się jak oszalałe i przez nie nie możemy swobodnie biegać po plaży...
Zapewne będę robić rzeczy wbrew zasadą dietetyków i innych mądrych ludzi ale wiem, że mimo to będzie to dobre dla mego ciała i duszy. Czy wygram walkę ? TAK !!! Wiadomo... pozytywne nastawienie to pierwszy krok do sukcesu - tak mówią.. A ja powiem więcej - to już WIELKI SUKCES !! :)
